Znów dwa ważne czary udały się Kajtusiowi — jeden zaraz po drugim.
Był w klasie bogaty kolega.
Przynosi na śniadanie różne przysmaki. Łakomy i chytry — nigdy nie poczęstował nikogo. Przyniesie ciastko z kremem, potem papier wylizuje jęzorem.
Zaraz rano widzi Kajtuś, że żarłok wyjmuje swoją paczkę. Kajtuś spojrzał ostro, chwycił głęboko powietrze — i:
„Niech ma żabę zamiast śniadania”.
Krzyk zaraz.
— Żaby w klasie!
Żarłok oczy wybałuszył, stoi jak nieprzytomny. Żaba skacze, a oni się śmieją.
— Patrzajcie! Żabę przyniósł na śniadanie.
— Pewnie zagraniczna!