— Kto zabrał pióro? Przed chwilą było.
Teraz pani:
— Kto tu różę położył? Nie chcę. Za wiele sobie pozwalacie.
Chłopcy proszą:
— Niech paniusia powącha. Niech pani weźmie. Już my odkupimy śniadanie.
Jedni proszą naprawdę, drudzy błaznują. Bo lubią, jak się coś takiego wydarzy.
Po lekcji składkę zrobili.
— Daj grosik do czapki na głodnego żarłoka.
Dwanaście bułek, tuzin, kupili — całą torbę.
— Masz. Jedz. Na zakąskę. Po żabie.