— Zamiast przysmaków niech będzie...
Zaraz znajomy szmer pod poduszką i ciche tykanie zegarka.
Słyszy. Ręką sięga. Roześmiał się.
— O, jaki hojny.
I zegarek, i torebka też pod poduszką.
— Antoś, ty się śmiejesz?
— Ja. Takie śmieszne mi się przyśniło.
Babcia zadowolona, że nie jęczy ze snu, nie zgrzyta zębami. Więcej nie pytała.
A rano zegarka nie było.
Próbuje i tak, i owak przez kilka wieczorów, ale już tylko słodycze.