Iskierka zapala się i gaśnie — to jedna, to dwie — zbliżają się, oddalają.

Znalazł nareszcie drogę. Ślady kół.

Teraz błoto lepi się i nogi grzęzną.

Usłyszał wołanie. Głos babci:

— Antoś, Antoś!

Przystanął. Wsłuchuje się. Nie, zdawało się tylko.

Mija mostek drewniany. Może się załamie? Kajtuś wpadnie do wody, a topielica46 pociągnie go w głębię.

Księżyc wypłynął na niebo — Kajtuś zobaczył topielca. Zamknął oczy. Ucieka.

Ale już nie ma sił.

Oparł się o słup. Kolana się ugięły. Leży. Czeka. Usłyszał turkot kół. Przyjaciel czy wróg, pomoże czy zabije?