Stanął przy oknie: po co mama ma widzieć łzy?

— Żądam... Liliput... Żądam: niech mi się babcia pokaże.

Zaraz na szybie zobaczył twarz babci.

Uśmiechnęła się do Kajtusia. Tak zawsze się uśmiechała, gdy ojciec na niego się gniewał, gdy coś zbroił dużego. Uśmiechnęła się na tej szybie, spojrzała łagodnie siwymi oczami i zniknęła.

— Wrócę babci życie. Tak. Musi się ten czar udać.

Pójdzie na grób, obudzi i wróci z babcią do domu. Zdziwią się. Ot, niespodzianka.

Bywa przecież, że ktoś zaśnie, i myślą, że nie żyje. Zapomniał tylko, jak się taki sen nocny nazywa.

Bywa, że górnicy, zasypani w kopalni węgla, żyją, gdy ich w porę odkopać. Czytał o tym w gazecie.

— Mamooo...

— Co?