Ano: dała mu na dwa tramwaje, szalik na szyję, zapięła palto na wszystkie guziki.
Powiedziała, gdzie grób babci. Spróbowała:
— Nie znajdziesz. Zaczekaj do jutra.
— No, idę już.
— Tylko wracaj prędko.
Na cmentarzu. Groby, krzyże.
Kajtuś idzie pewnym krokiem. Nieomylnie wie, że tędy droga. Minął stare aleje i od razu między świeżymi grobami zatrzymał się, gdzie trzeba.
Odczytał napis.
Stoi. Patrzy długo, przenikliwie, sięga wzrokiem głęboko pod ziemię, do samej trumny.
Westchnął głęboko: poczuł ból w piersi. Drugi raz i trzeci — zaszumiało w głowie. Czwarty, piąty raz chwycił powietrze: ból w sercu.