„Chcę i żądam! Żądam i rozkazuję: niech się babcia obudzi i wyjdzie z grobu”.

Cisza.

Motyl usiadł na kwiatku, skrzydełkami się wachluje. Zakołysała się trawa.

„Żądam władzą czarnoksięską. Ja, Antoś, Antoni. Ja, Kajtuś-czarodziej”. Cisza.

Chmura zasłoniła słońce, cień na grób rzuciła.

Krzyknął myślą zawziętą:

„Niech się babcia obudzi!”

Nagle...

Nagle niewidzialna ręka uderzyła go dwa razy w twarz, w prawy i w lewy policzek.

Zachwiał się.