— Dlaczego?

— Bo ci mówię. Bo wezmę za kark i wyrzucę.

— Spróbuj pan ruszyć.

Szwajcar chce rękę wyciągnąć — nie może. Chce zawołać — nie może. Oczami tylko przewraca, jakby się dusił. A Kajtuś po dywanie wchodzi na salę i siada przy stole.

Przy jednym stole siedzą dwaj panowie i pani. Przy drugim siedzi oficer. Przy trzecim — pani i chłopiec w marynarskim ubraniu. Wreszcie grupa wesoła: aktorzy i aktorki, co grają w teatrach.

Kajtuś usiadł sam i patrzy na aktorów, a oni na niego.

— Czego ten mały obdartus tu chce?

— Poczekaj, zaraz zobaczymy.

— Patrzcie, buty ma zabłocone.

— I brudny kołnierzyk.