— Pazury nie obcięte.

No tak. Ubrany Kajtuś ubogo, jak syn stolarza. Zabłocił się na cmentarzu. Nie lubi obcinania paznokci.

Nogi głębiej podwinął pod krzesło, z rękami nie wie co robić.

— Panie ober54 — woła aktor — czeka nowy gość.

— A to co za jeden? Kto go wpuścił? Ruszaj stąd zaraz.

Wszyscy przestali jeść i patrzą zaciekawieni.

Wpada szwajcar.

— Mówiłem, że nie wolno.

— A on wszedł. Dzieciakowi nie mógł dać rady, niedołęga?

Idzie gospodarz, sam właściciel restauracji. Gruby jak beczka.