Kłania się oficerowi:
— Cześć.
Kłania się panom:
— Szacunek dla pana hrabiego.
Nagle... groźnie do Kajtusia:
— Ty co?
— Ja pstro. Proszę dać obiad. Mam sto złotych i zapłacę.
— Brawo! Zuch mały! Sto złotych ma. Nie daj się — buntują go aktorzy.
— No, pewnie, że się nie dam.
Będzie awantura.