— Niegrzeczny jesteś — mówi pan.
— Niech będzie. Czego się wtrąca, po co zaczepia?
Dorosłym się zdaje, że mają prawo zaczepiać, robić głośne uwagi i zadawać byle jakie pytania, bo to mały, bo dziecko.
Mówią:
„Jakie ten mały ma ładne oczy. Ile masz lat? Nieładnie gwizdać na ulicy”.
Kajtuś udawał zawsze, że nie słyszy, albo język pokaże i ucieknie.
Ale tym razem dobrze się stało, bo zrozumiał, że nie powinien iść razem z sobowtórem. Bo co powie, jeśli spotka znajomych?
— Zgiń, maro.
Rozwiało się widziadło, jak mgła. Kajtuś odetchnął z ulgą, bo nie wiedział, o czym mówić z tym swoim bliźniakiem.
Spotkał kolegę, który zbiera marki63. Już ma trzydzieści dwa państwa; zna sklep, gdzie można wymienić podwójne marki na inne; lepiej zamieniać w sklepie niż z chłopakami, bo chłopcy oszukują, i tam większy wybór.