Już zaraz w bufetach67 i słojach aptecznych rozlega się śpiew kanarków. Gdzie było lekarstwo na kaszel, chodzą niezgrabne żółwie, gdzie maść na rany i odciski, tam kolibry.
A w zamkniętej na klucz szafce z truciznami siedzi małpka i miny stroi.
Naprzeciwko apteki jest stara firma, skład przedmiotów żelaznych. W oknach były noże, widelce, narzędzia stolarskie, ogrodnicze, lodownie68, kosy, wagi, maszyny do pisania, brzytwy do golenia. Ten skład zamienił Kajtuś na cukiernię. A w oknach umieścił napisy:
„Reklama! Każdy uczeń dostaje jedno ciastko za darmo”.
Już wali do sklepu łobuzeria:
— Proszę o ciastko tortowe.
— Mnie z kremem!
— Mnie z konfiturami.
Subiekci69 nie wiedzą, co robić. Pytają się, a właściciel mówi:
— Tymczasem trzeba sprzedawać.