— Ile kosztuje pół tuzina gołębi?

— Jakich wam znowu gołębi?

— Pocztowych, gabinetowych. Będziemy trzymali gołębie na kolanach.

— A pieniądze macie?

— Jeszcze nie. Ale się postaramy.

— Naprzód się postarajcie, a potem przyjdziecie.

— Co pani z nimi gada? — wtrącił się pan w okularach. — Tu się tylko ludzi fotografuje. I osły.

Wychodzą.

Kajtuś milczy.

Przypomina sobie: