— Pan Bezportek?
— Co takiego? Ja pana nauczę błaznować!
— Nie jestem błaznem; jestem agentem firmy ogrodniczej. Proszę przeczytać, co głosi napis na szyldzie.
Jubiler, człowiek dobrze wychowany, wyszedł przed sklep, przeczytał i zaklął tak brzydko, że w książce dla młodzieży nie mogę napisać, by nie dawać złego przykładu.
Napis głosił:
Bezportek i Spółka.
Skład tulipanów, marcepanów70.
Róże małe i duże.
Bratki w kratki.
Bim-bum. Hop-hop.