A tu zaraz wchodzi pani baronowa.

— Co się dzieje u pana? Zostawiłam u pana moje kosztowne perły. Oddaj pan.

— Pani baronowo, już mam tylko kwiaty.

Baronowa upadła zemdlona.

Biedny jubiler biegnie do apteki.

— Panie aptekarzu, proszę o krople na nerwy.

— Nie ma.

— Pani baronowa zachorowała.

— Mnie to nic nie obchodzi.

— Ja policję sprowadzę, że pan ludzi nie chce ratować.