Kłócą się. Bo tak już jest, że ludzie zmartwieni, zamiast sobie pomagać, zaczynają ujadać.

Więc kłócą się, a na pustym słoju od rycyny71 kołysze się papuga i woła:

— Głupi, głupi!

A ze słoika na porost włosów skacze na spoconą głowę aptekarza żabka zielona.

Zdawałoby się, że Kajtuś dość narobił bigosu. Ale nie. Zobaczył, że pies goni kota.

„Niech się na placu tym odbędzie walka psów i kotów z całego miasta”.

Tego tylko brakowało.

Pędzą koty z ulicy Wierzbowej, a psy z Senatorskiej. Dawaj gryźć się i drapać. Szczekanie, pisk, miauczenie, fukanie, skomlenie.

Ludzie uciekają, inni się znów gapią.

— Fifi, Azor, Zolka, Trezor! Do nogi!