— Może kiszkę kaszaną? Tu drooogo!

— Nie obawiaj się. Ja zapłacę.

— No to proszę kiełbasę z kapustą.

Kelnerzy patrzą na Kajtusia.

„Niech nie poznają. Niech nie poznają!” — dwa razy myślą powtórzył.

Chyba nie poznali: może na rozkaz Kajtusia, a może ze strachu.

Jedzą. Rozmawiają. Skończyli. Wyszli.

„Zawiozą mnie pewnie do Łazienek”.

Nie, do głównej komendy, do gabinetu pana naczelnika.

— Niech wejdą te dwie urzędniczki. Siadaj, Antosiu. Czy znasz te panie?