— Nie wychylaj się — mówi pani do dziewczynki. — Iskra może ci wpaść do oka.
Dziewczynka zaraz się usłuchała i usiadła na ławce.
— Pamiętasz, mateńko: kiedy ostatni raz wróciłyśmy z Warszawy, tatuś oczekiwał na dworcu?
— Pamiętam, Zosiu.
— Kto teraz wyjdzie na nasze spotkanie?
— Nikt. Andrzej zajedzie bryczką.
Głos dziewczynki wydawał się Kajtusiowi znajomy.
Uchylił przymknięte powieki.
Zosia myślała, że śpi. Zawstydziła się, że na nią patrzy, i prędko odwróciła głowę.
„W żałobie” — pomyślał Kajtuś i przypomniała mu się babcia.