Pani w żałobie spojrzała parę razy na Kajtusia, jakby chciała o coś zapytać, ale nic nie mówi. A Kajtuś jest wdzięczny, bo nie ma ochoty odpowiadać.
Wie przecie, co by to były za pytania:
— Dokąd? Do kogo? Dlaczego sam? Ile masz lat? W której klasie?
Dorośli nie powiedzą o sobie i nieładnie się pytać; a sami chcą wszystko wiedzieć.
— Połóż się, Zosiu. Potem może ktoś wejdzie, a teraz jest miejsce.
— A ty, mamusiu?
— Ja posiedzę, a ty słaba jeszcze jesteś po chorobie.
Kajtuś mówi:
— Proszę. Na mojej ławce jest miejsce. Mogę iść gdzie indziej, jeżeli przeszkadzam.
— Ależ nie. Ani trochę — uśmiecha się mama Zosi.