— Może ktoś zostawił?
— Trzeba oddać konduktorowi.
— Nie, to zwyczajne kwiatki. Weź, jeśli ci się podoba.
— Zwyczajne, powiadasz? Nie, to czarodziejski bukiet.
— Dobrze. Więc zabieraj swój czarodziejski bukiet, bo już wysiadamy. Do widzenia — szczęśliwej drogi, miły towarzyszu podróży.
Skinęła Kajtusiowi głową i sięga po walizę.
Kajtuś się zawahał.
— Ja też tu wysiadam.
— Tym lepiej. To dziwne. Myślałam, że na naszej stacyjce tylko my... Zobacz, Zosiu, czy jest Andrzej. Weź koszyczek. Pociąg stoi tylko dwie minuty.
— Ja poniosę — mówi Kajtuś.