Idzie w głąb ogrodu. Zatrzymał się pod drzewem.

Skupił się w sobie, westchnął głęboko. Zaszumiało w głowie.

— Chcę, rozkazuję, by się zjawiła skrzynia ze złotem — rzekł i powtórzył.

Ukazała się znajoma skrzynia.

— Chcę mieć łopatę. Chcę mieć łopatę.

Noc. Cisza. Ciemność.

Kajtuś kopie. Ziemia twarda. Ręce bolą. Gorąco. Zrzucił marynarkę. Kopie, odrzuca ziemię, mierzy dół, czy już dosyć.

Już zapomniał nawet, gdzie jest i co robi. Tylko kopie zawzięcie. Byle głębiej, byle mocniej, byle więcej ziemi z dołu na brzeg wyrzucić. Nie odpoczywa.

Skończył.

Kot przebiegł ścieżkę.