Zmieścili się wszyscy w ogromnym gmachu.
Głowa przy głowie. Zda się107, nie ma już ani jednego miejsca, a płyną coraz to nowe szeregi, rozchodzą się po wszystkich piętrach sali, do lóż108, na parter i galerię109.
Aż jedno tylko wolne miejsce zostało — obok Kajtusia.
Orkiestra zagrała. Zaczęło się przedstawienie.
Pierwsze: tresowane konie.
Drugie: akrobaci.
Ale publiczność czeka niecierpliwie na zawody bokserów. Ciekaw i Kajtuś. Dziwi się, że nikt nie bije oklasków. Może tu inna moda w Paryżu.
Po przerwie wyszli na arenę bokserzy. A Murzyn najwyższy, nogi stawia mocno.
Było na co patrzeć.
Kiedy walczyła trzecia para, Węgier z Grekiem — Kajtuś był tak podniecony, że zapomniał nawet, gdzie jest, i krzyczał po polsku: