— No dosyć.
— Jeszcze chwileczkę.
W scenie trzydziestej, gdzie sierota ma płakać, Kajtuś nagle wywalił jęzor i śmieje się w aparat.
— No widzisz, mój miły. Sam teraz jesteś winien. Umyślnie popsułeś taśmę. Musisz powtórzyć.
Woli grać sam albo z dziećmi, najgorzej z dorosłymi gwiazdami.
— Już dobrze — dąsa się Kajtuś.
Ale dorosła gwiazda niezadowolona, bo podniosła rękę za wysoko albo głowę trzymała za nisko. Więc znów od początku.
Znów Kajtuś biegnie i rzuca się jej w objęcia i głośno woła:
— Mamo!
A cicho: