— Niech pani, do choroby, trzyma łeb jak trzeba.
Gwiazda się obraziła. Musi ją Kajtuś przeprosić.
Przerwa nareszcie. Ba! Przyszedł redaktor angielskiej gazety, chce porozmawiać z Kajtusiem. Przyszedł dyrektor wytwórni. Przyszedł delegat wręczyć podziękowanie za popis pływacki. Żona milionera chce go ucałować.
— Niech pocałuje psa w nos.
Patrzą na niego jak na małpę w zwierzyńcu. A gdy Kajtuś nie chce, sekretarz mówi:
— Podpisałeś umowę.
No tak: zobowiązał się, podpisał.
— Jeszcze jeden ostatni raz. Przecież jesteś artystą, przecież ci zależy, żeby obraz był ładny — mówi reżyser.
— Nie jestem artystą i wcale mi nie zależy.
— To ważna scena, drogi przyjacielu.