Zupa żółwiowa mu nie smakuje, sarna za miękka, kompot za słodki, w kremie za dużo wanilii. Zjadł dwie porcje lodów.
— Położysz się po obiedzie — mówi doktór. — Zmęczony jesteś, a bal późno się skończy.
— Nie położę się — odpowiada Kajtuś. — Proszę przygotować mniejszy samochód.
— Znów sam chcesz prowadzić?
— Przecież umiem.
— Ale nieostrożny jesteś. Ostatnio mało nie wjechałeś na drzewo.
— Będę ostrożny.
— Pojadę z tobą.
— Nie trzeba. Chcę sam.
Wziął w kieszeń ostatnią gazetę.