Tajemnica: żyje czy nie żyje?
Kajtuś żyje. W butach siedmiomilowych uciekł do New Yorku. Na koncert Greya.
Tak mu się zachciało. Usłyszeć znakomitego skrzypka.
Bo o Greyu często wspominał nauczyciel muzyki; dumny, że był jego uczniem.
— Kto raz usłyszy Greya, staje się na całe życie innym, lepszym człowiekiem. Gdyby pokochano muzykę, gdyby wszyscy mogli go usłyszeć — nie byłoby na świecie ani złych, ani nieszczęśliwych ludzi.
— Grey to nie muzyk, to czarodziej. I więcej nawet niż czarodziej.
Jakże go nie posłuchać? Właśnie teraz, gdy Kajtuś chce rozpocząć nowe, lepsze życie?
Gdy Kajtuś nie był jeszcze czarodziejem, a zwyczajnym chłopcem, niespokojnym i złośliwym, wiele razy chciał się zmienić, poprawić.
— Już nie będę. Już teraz inaczej. Od jutra. Od poniedziałku. Po świętach. Od półrocza. Już inaczej teraz.
Gdy stał się czarodziejem, też czuł, że istnieje coś więcej, jeszcze więcej i lepiej niż czary. Bo czy nie skarżą się dalej na niego? „Kapryśny — przybłęda — uparty — niekarny”.