Odesłał ludzi do koszar i sam wsiadł z Kajtusiem do więziennej karetki137.
Ruszyli.
— Usiądź, czego stoisz?
— Muszę patrzeć przez kratkę, żeby mnie za daleko nie zawieźli — mówi Kajtuś.
— A ty gdzie chcesz?
— Nie do ula138: do domu. Zanadto pan ciekawy.
Kajtuś niby żartuje, ale jest niespokojny i rozdrażniony.
— Takie przywitanie, jakie było pożegnanie z miastem rodzinnym.
Uśmiechnął się boleśnie.
— No dosyć.