— Czego się tu kręcisz? Dlaczego bramę otwierasz?
— Co? Ja bramę? Czego pan chce ode mnie?
— Wiesz, łobuzie, czego chcę.
— Nie wiem.
— Nie odgaduj, bo oberwiesz. Marsz stąd!
— Właśnie idę.
Widzi Kajtuś rumieniec gniewu i iskry buntu w oczach chłopaka. Pamięta, ile razy niesprawiedliwie jego posądzali.
Co robić, żeby człowiek ufał człowiekowi? Niesłuszne podejrzenia budzą mściwość, a nieufność zabija prawdę w człowieku.
Gdyby można było wszystko wszystkim mówić!
Aż się łzy zakręciły w oczach.