Patrzy w dal — ma siwe pasma włosów.
A na kolanach Zosia: węszy niespokojnie i uszami strzyże.
Poznała.
— Idź, suczko, pobiegaj — mówi mama.
Zeskoczyła Zosia z kolan, biegnie do drzwi. Drzwi matka otworzyła.
— Jestem — mówi Kajtuś wzruszony.
— Wiem — odpowiada Zosia.
— To ja, Kajtuś.
— Poznaję.
Idą. Kajtuś ludzkim krokiem, a Zosia drobi psimi łapkami.