Zaprawdę, wiele wszędzie smutku i nieładu. Wśród dorosłych i dzieci.
Wiele smutku i wiele nieładu.
Zrozumiał i czuje.
Opuścił mury. Znów oddycha powietrzem swobody.
Jedna i druga ulica.
Zagrała trąbka pogotowia. Szybko toczy się samochód w kierunku szpitala.
Skoczył Kajtuś na stopień karetki pogotowia. Wiozą rannego. Zatrzymali się przed szpitalem. Wnieśli sanitariusze, obejrzał doktór. Należy dokonać operacji.
Zdejmują zakrwawione ubranie, kładą na wózek. Jest Kajtuś w sali operacyjnej. Stoi blisko.
Ukłuli rannego igłą ze szprycy148. Zastrzyk lekarstwa. Nałożyli na twarz maskę i leją krople na sen. Każą liczyć:
— Raz... dwa... trzy... cztery.