— Biłem się z chłopakiem. Zaczął rozpowiadać, że się Kajtuś nazywam.

— No bo prawda: tak cię nazywają.

— Więc co, że prawda? Co innego podwórko, co innego szkoła.

— Trzeba było mu wytłumaczyć.

— A jakże. Będzie się słuchał.

— Bić się nie wolno.

— Wiem.

— Oj, Antoś, źle zaczynasz. Oj, Antoś, bo jak stracę cierpliwość...

W kancelarii pani bardzo się skarżyła.

— Nie słucha się. Niedobry dla kolegów. Rozbija się. Obgaduje.