Rozgniewał się pan.

— Na co czekasz?

— Już nic.

I wychodzi.

— No co? — pyta się kolega.

— Obraził się. Złośnik jakiś.

— On taki zawsze — mówi kolega. — Znam ten sklep. Nigdy tu nie kupuję.

— To trzeba było powiedzieć.

— Myślałem, że ci się uda.

— No i udało się. Przecież mnie nie zabił.