— Którą godzinę? Dwunastą?

— Nie. Nie pamiętam. Byłam wtedy młoda, a twoja mama była maleńka. Jeszcze ząbków nie miała.

— No i co?

— Raz ręka wzięła klucz i zegar bił na śmierć dziadka. Raz przed pożarem. A ostatni raz sama widziałam i słyszałam.

— Czy głośno dzwonił?

— Zwyczajnie, jak zegar.

— A długo ręka ten klucz trzymała?

— Cóż ci będę mówiła, kiedy nie pamiętam.

— A palce ręki się ruszały?

— Nie wiem, Antosiu.