Przeczytał:

„Piwo — Ser — Masło”. „Apteka”.

Czyta szyldy sklepowe, nazwy ulic, bilety tramwajowe, pudełka od papierosów.

Raz łatwo, więc sobie śpiewa i pogwizduje; to znów zły, bo nie może dać rady.

— Kupię książkę szkolną. Co się mam ciągle prosić.

Zaczął zbierać pieniądze. Zebrał trzydzieści groszy i zgubił, bo dziurę ma w kieszeni.

Aż ojciec się ulitował i kupił.

— Masz. Czytaj. Może nie będziesz tak latał po podwórku.

Ojciec zgadł. Kajtuś siedzi i czyta.

— Prędko mu się znudzi.