Ojciec nie zgadł. Nie znudziło się Kajtusiowi.

Budzi się rano, zaraz książka. Kładzie się spać, książka pod poduszkę.

Ale najlepiej czytać nad Wisłą.

Czyta — czyta, zmęczył się — oczy bolą — patrzy na wodę, na chmurę, na łódki. Odpocznie — i znów łatwo.

Już niby wie i umie, a tu dwie litery czyta się razem, jak jedną.

Są znaki, których się wcale nie czyta.

Są litery małe i duże, pisane i drukowane.

Nagle przy łatwych wyrazach stoi wyraz trudny.

Albo wyraz drukowany niepodobny do tego, co się mówi.

Bo mówi się „japko”, a pisze się „jabłko”. Dlaczego?