„Dziewczyna by może zgubiła, a nie ja”.

Bo jak nam wymawiają, że jesteśmy chłopcy, to sami nas na dziewczynki szczują. Bo co my winni? Już nas Bóg tak stworzył.

A oni ciągle:

— Chłopaki, chłopaki.

To my w odwecie:

— Dziewuchy to i to.

Jak dwa wrogie obozy.

Przecież sami wiemy, co one warte, a co my.

Ano, wziąłem suknię, co mama owinęła w płótno — i idę.

Na tramwaj długo musiałem czekać i zły jestem, bo chciałem w mig wrócić, że prędko załatwiłem. A tam się coś stało, że tramwaje się zatrzymały, więc jak już przyjechał, był pełen i jeszcze się pchają. I ja się pcham. Już się nawet trzymam za sztabę, żeby wejść, a tu jakiś jak nie odepchnie, aż się potoczyłem. Taki zły byłem, że zakląłem. A on stoi na schodku, mówi: