— Później, teraz nie mogę.
— Ale mnie potrzebne!
— Mówię ci, że później! Nie mam teraz.
Widzę, że się złościć zaczyna, no i nie ma, więc co mu zrobię. Mundek też.
Nie ma rady, idę do Bączkiewicza. Jego ojciec ma sklep: bogaty.
A on:
— Na co ci?
Mówię:
— Koniecznie mi potrzeba.
A on: