Dlaczego cielęta, a nie ludzie? Cośmy złego zrobili, że nas ciotka od cieląt przezywa? Tylko krowy rodzą cielęta. Co za taka ordynarna zaczepka?

Zły jestem i nie witam się wcale. Aż mama się rozgniewała:

— Dlaczego wchodzisz jak ordynus? Dlaczego się z ciotką nie przywitasz?

— Co się mam witać? — mówię. — Wczoraj przecież tam byłem.

— To było wczoraj, a to dzisiaj.

— A cielęta się nie witają — burknąłem.

— Jakie znów cielęta? — pyta się mama, bo nawet nie dosłyszała, bo tylko obrazy dorosłych słyszy się i pamięta.

A ciotka w śmiech.

— Patrzcie, jaki honorowy! Obraził się.

I już wstaje, żeby mnie pocałować, a ja się odwróciłem. Łaskę mi robi, że mnie poślini.