Więc co? Chyba opowiedzieć? No i zacząłem. Nic nie rozumie. Ciągle:

— Dlaczego?

Dlaczego woda, dlaczego węże, dlaczego strażacy, jaka benzyna, czy żyje, czy duża?

Mała i nie rozumie. Ja też nie wiedziałem.

— Poczekaj, to ci narysuję.

Narysowałem strażaka w hełmie, pompę — i miałem jakby jaką pogadankę.

Żeby nie my, toby ci malcy nic nie wiedzieli. Od nas się wszystkiego dowiedzą. My od starszych, a oni od nas. I tak idzie nauka.

Już nie wiem, co mówić dalej, więc powiadam:

— Powtórz.

A ona: