— W sklepie się woda zapaliła. Przyjechała policja i rozganiała. I był ogień, i był pożar.

Myśli, że ogień i pożar to co innego.

— Od ognia zrobił się pożar.

I znów ma świeczkę pod nosem, ale już nic nie mówię. Niech tam. I tak zadania nie zrobię. Wiersza się głośno uczyłem. Irena słuchała.

Mama wróciła i zeszłem82 na ślizgawkę. Taki długi kawał wyślizgali. Chcę się nauczyć przykucać na jednej nodze. Umiem wykręcać się i tyłem jechać. Cztery aby razy się przewróciłem. Troszkę się uderzyłem.

I smutno mi było, kiedy spać poszłem83.

Jeszcze większa tęsknota, niż kiedy byłem dorosły.

Tęsknota i samotność.

Tęsknota i samotność, i chęć do przygód jakichś.

Lepiej urodzić się w Afryce, gdzie są lwy, ludożercy i daktyle.