Dlaczego ludzie siedzą na kupie? Tyle świata pustego, a w mieście ciasno.

Trochę by pomieszkać między Eskimosami, między Murzynami albo Indianami.

Ładny musi być pożar stepu.

No, żeby choć każdy miał przed domem ogródek. Zagonki kwiatków nasadzić — podlewać i niech rosną.

Znów, myślę o Łatku.

„Co powiem Bączkiewiczowi?”

Bo nawet nie mam już ochoty. Kram z nim będzie. Zezłoszczę się może i obiję. I będzie miał żal. I stróż go będzie gonił, i dzieciaki na podwórku. Za wielka odpowiedzialność brać żywe stworzenie pod opiekę.

Jeżeli chce, niech go sobie trzyma.

Miłość

Nareszcie był bal. Mama ubrała się w suknię, co ją mole pogryzły. Ale nie było znać: ciocia dobrze przerobiła. Były imieniny i byli goście. Była zabawa — tańce. Zaczęło się wieczorem, a skończyło, nie wiem kiedy, bo spałem w mieszkaniu Karola.