Teraz dopiero widzę, naprawdę i wtedy, i teraz.

Pani zdziwiona spojrzała:

— Nie wiedziałam, że umiesz na złość robić i umiesz kłamać.

Czy pani nie zauważyła, że sam przecie mam minę zdziwioną, że jestem zmartwiony? Przecież panią lubię i ona jest dobra dla mnie. Po co miałbym robić jej przykrość? Zwiesiłem głowę, zaczerwieniłem się, i już. Będę się tłumaczył, pani i tak nie uwierzy. Teraz już wiem, że można nagle krzyknąć albo gwizdnąć jak we śnie. Więc zaraz mówią:

— Na złość. Niesforny.

Obrzydliwy wyraz: „niesforny”. Gorzej niż łobuz, niż wszystko. Taki ubliżający jakiś. Niby — sfora psów. Nie lubię także wyrazu: „karność”. Na przykład na gimnastyce.

Karność — dyscyplina.

Zaraz czuję, jakby miał karać, pasem bić, rzemieniem.

— Niesforny malec.

„Malec” — też paskudny wyraz. I obrzydliwe: „dzieciarnia”. Zaraz się przypomina — psiarnia.