Dopiero Franek:
— Puście go, potrzymajcie lepiej, bo sam nie mogę.
— A bo po co stoi i dogaduje?
— Niech sobie. Nie ma sanek, więc przez zazdrość.
— Ooo, mam czego zazdrościć: takiego drapaka.
Czasem z kłótni bójka wyniknie, a czasem pomoże naprawdę.
Tak właśnie teraz:
— Bez młotka nic nie zrobicie.
Więc ja:
— No, to daj młotek, kiedy się mądrzysz.