Gdybym nie był już kiedyś dorosłym, może bym nawet nie wiedział. A teraz już wiem, że dzieci kochają, tylko nie wiedzą, jak to się nazywa. A może wstydzą się przyznać. Nie — że nie chcą powiedzieć, ale w myślach dla siebie wstydzą się przyznać i tylko mówią, że lubią.
Boją się nawet powiedzieć:
„Ta dziewczynka miła. Lubię. Ona przyjemna”.
Bo już najchętniej dorośli wyśmiewają miłość. I tu dopiero widać, jacy są niedelikatni.
Powiedzą:
„Kawaler i panna”.
Albo:
„No, pocałujcie się”.
Albo:
„Narzeczeni”.