Albo jeszcze gorzej:
„Mąż i żona”.
Jakby nie można było kogoś lubić. Żeby rozmawiać, popatrzeć, bawić się razem w jaką zabawę i podać rękę na pożegnanie. Ale żeby nikt o nic nie wypytywał. I żeby nawet nie zauważył.
Cóż, kiedy nie można.
Spytam się niby niechcący:
„Czy Marychna to ładne imię?”
Albo powiem, że ma ładną, niebieską wstążkę we włosach. Albo: dlaczego jak się śmieje, robią się dołeczki?
Niech tylko coś się zapytam albo powiem, zaraz zaczną szpiegować:
„A czy ci się podoba? Może byś się z nią ożenił?”
Głupie żarciki i nieprzyjemne śmiechy.