I wyjąłem pocztówkę z książki. Tę pocztówkę z aniołkiem.
A ona, Marychna, od razu, jak stała, od razu prędko podeszła do mnie. W pośpiechu, jakby podbiegła. A ja pocztówkę znów w książkę i zdaje się, że jestem pewnie chyba czerwony, bo się więcej jeszcze zażenowałem.
Stanęła, mufką z tego puszku zasłoniła się i ja się uśmiechnąłem. I ona też. I się odwróciłem, niby na doniczkę patrzę.
I Irenka przybiegła, i pokazuje jej lalkę. Irenka mówi:
— Patrz, ma trzewiczki.
Więc ja się już znów odwróciłem. I Marychna wzięła lalkę i się pyta:
— A czy zamyka oczy?
A ja:
— Nie. Małe lalki nie zamykają.
Więc Marychna już zupełnie podeszła i mówi, że i małe mogą zamykać. Dopiero jak zupełnie małe, to nie.