Ale mama z ciocią rozmawiały i nic nie widzą.
Marychna mówi:
— Napisz, że na pamiątkę.
Z taką prośbą powiedziała i patrzy, czy się zgadzam. Dobrze się ułożyło. Bo prędko zaraz napisałem:
„Pamiątka z Warszawy”.
I przyłożyłem bibułkę.
A Marychna:
— Oj, bo zamażesz.
A ja:
— Patrz, wcale się nie zamazało.