Więc ona spojrzała na swoją mamę i mówi:

— Rozebrać się chyba czy jak?

Ale już mają iść.

Ona — Marychna — chce tę kartkę podrzeć, ale nie dałem.

— No i po co ci to?

— Niech sobie będzie.

— Po co?

Powiedziałem cicho:

— Na pamiątkę.

— Ooo, co to za pamiątka. Ja ci z Wilna ładną kartę przyślę.