— A gdzie ma być, jak go rzuciłeś?

— Nie rzuciłem go wcale, tylko tobie oddałem.

— A jak ja bym nie wziął?

— To może inny?

— A ty myślisz, że zaraz pozwolą brać psa do domu?

Zły jestem, bo taki się robi wyniosły.

Mówię:

— Dlaczego nie mają pozwolić?

— A twoi nie pozwolili.

— Bo się nie pytałem.