Szliśmy kawałek w milczeniu.
— We krwi są jakieś kulki, w które wchodzi powietrze. Dziwnie jest człowiek zbudowany. Ani jednej maszyny nie ma podobnej. Bo co? Zegarka nie nakręcisz, to stanie. A człowiek dziesięć — sto lat bez nakręcania. W kurierze nawet pisało104, że jeden sto czterdzieści lat.
I zaczęliśmy mówić, jakich znamy staruszków. A potem o weteranach: że pamiętają powstanie105.
— A ty chciałbyś być weteranem?
— Nie — powiedział prędko. — Chciałbym mieć lat piętnaście albo dwadzieścia.
— To może by już twoi rodzice nie żyli — mówię.
Pomyślał — pomyślał — i smutnie powiada:
— A, niech już będzie, jak jest.
Pożegnaliśmy się, rękę podaliśmy i spojrzeli. A dziewczynki się zawsze całują, nawet jak nie bardzo lubią. My, chłopcy, jesteśmy prawdziwsi. A może u nich tylko taki już zwyczaj?
Co dalej?